Horror zaczął się od tego, że książka wyskoczyła nie wiadomo skąd. Zajęła wysokie pozycje w konkursach, nie wiadomo dlaczego. A napisał ją nie wiadomo kto. Ktoś… z zewnątrz. Fandomici książkę zjechali. I w tej chwili pojawiały się opinie fanów autora, którzy fandomitom zarzucają wszystko co najgorsze. Też w zasadzie nie wiadomo, skąd się wzięli ci fani.
A ja tę książkę przeczytałam ^_^ Najpierw patrzyłam na nią z ukosa, żeby sobie nie myślała. Potem zaczęłam ją czytać i… okazało się, że wciąga, wsysa i ogólnie jest dobrą książką.
Domyślam się dlaczego w fandomie się nie spodobała. Poza oczywiście zamknięciem fandomu, niechęcią spowodowaną nagłym pojawieniem się książki znikąd, tłumów fanów i takich tam uprzedzeń. Książka pisana jest powoli, klimat się tworzy, że tak napiszę. Nie ma stosów trupów, nie ma flaków zwisających z drzew, ani rozsypanych gałek ocznych. Jest za to dom na odludziu, który został kupiony przez mieszczucha. Nie, dom raczej nie jest nawiedzony. Chociaż oczywiście „nawiedzenie” można różnie definiować i w sumie, to on był nawiedzony, mimo że nie był. Przy czym zauważam po raz kolejny, że topos domu jako ostoi bezpieczeństwa został złamany. Pierwszy raz widziałam to na taką skalę w Klątwie. Można uznać, że Ring też ma w tej kwestii coś do powiedzenia. To już nawet tradycyjne wampiry chowają się przy nawiedzeniu Domu na Wyrębach.
Lubię taki powolnie narastający klimat. Wszystkie te zwykłe czynności związane z codziennym życiem. Na dodatek w połączeniu z hobby głównego bohatera atmosfera książki skojarzyła mi się z nastrojem w Lecie leśnych ludzi Marii Rodziewiczówny. A nie każdy to lubi, więc… książka nie wszystkim się spodobała. I tyle.
Kiedy czytałam książkę miałam wrażenie, że brakuje u bohatera przemyśleń typu „Ale dlaczego ja? Przecież ja nic nie zrobiłem.” Nie ma tak dobrze. Uznaję wszystko co mu się przytrafiło za karę za to, że zdradzał żonę :D I niech się nie tłumaczy głupio, że to małżeństwo i tak było już niebyłe od kilku lat ;p Phi! Trzeba się było rozwieść, a nie takie tam. Wygodniś jeden.
Autorowi mogę zarzucić, że w dramatycznych momentach nie czuć dramatyzmu. I pech chciał, że właśnie ten moment wybrał wydawca na fragment do poczytania na stronie. Główny straszący wątek zostaje dokładnie wyjaśniony i brzmi naiwnie, ale no cóż… to debiut. Ale liczę na to, że w kolejnej, już zapowiadanej książce autorowi pójdzie jeszcze lepiej.
Nie, nie twierdzę, że Dom na Wyrębach Stefana Dardy jest książką genialną, ale z pewnością taką, która na spokojnie mogła konkurować z Kameleonem Rafała Kosika, o!
draken powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 11:42
o_O
że tak spojrzę….
nivak powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 12:39
Rozumiem, że tobie ta książka nie pasi.
agrafek powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 15:10
Ło rajuśku… z “Kameleonem”? No, chyba, że na gruncie horroru:P.
Ale książki nie czytałem, więc tak się tylko wyzłośliwiam;)
nivak powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 15:15
Weź pod uwagę, że “Kameleon” to nie “Vertical” ;p Poza tym wszystkie książki są złe, z wyjątkiem moich, tych nieistniejących ^_^
draken powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 15:15
Nivaku, nie wiem, nie czytałem. Co nie zmienia mojego zadziwienia. Choćby faktem posiadania czasu na czytanie.
nivak powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 15:20
Ale dziwisz się memu czasu na czytanie? Bo chyba jednak twemu, chociaż zdawało mi się, że teraz masz więcej czasu dla siebie.
A moja lista przeczytanych książek rośnie i rośnie. Czasem wolniej, a czasem szybciej, ale rośnie. W sumie tak czy inaczej nie może zmaleć.
draken powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 15:26
Ty się zapytaj Agrafka dlaczego ja nie mam czasu na czytanie.
nivak powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 15:27
Nawet nie muszę pytać ;p
Sam sobie jesteś winien.
draken powiedział/a,
10 Listopad 2009 @ 18:39
A tak na serio. NIe mam nic przeciwko ksiązkom autorów “spoza getta”. Tylko patrząc na ten dziwny marketing, poczułem się podobnie jak kilka lat temu, gdy otarłem się (przypadkowo) o starwarsowców. Bo deklarowali się jako fantaści, a nie czytali, a nawet niektórzy nie słyszeli o Zajdlu, Lemie. Niektórzy nie wiedzieli, że istnieje Nowa Fantastyka. Cała ich fantastyka to był Star Wars. Odniosłem wtedy wrażenie strasznej obcości i zdecydowanego wewnętrznego odrzucenia. Podobnie miałem teraz z fanami Dardy. Jakaś kosmiczna dziwność – skąd się wzięli, z czego wyrośli, jakie ich korzenie fantastyczne?
Dlatego, nie oceniając książki której nie czytałem, ciągle zadziwia mnie, że ktoś inny ją czyta. Mnie jakoś odrzuca otoczka która narosła.
nivak powiedział/a,
12 Listopad 2009 @ 11:06
Ja też początkowo patrzyłam podejrzliwie, ale z czasem stwierdziłam, że nie jest tak źle i dlaczego wszyscy fandomici tak jadą po tej książce. Jasne, że nie jest to dzieło sztuki i trzeba lubić powolną akcję, ale bez przesady. Czytałam recenzje książek o podobnym potencjale, które to recenzje były peanami, a same książki przez zwykłych czytelników oceniane były dość pozytywnie. Według mnie zadziałało właśnie spojrzenie na obcego, który z buciorami wpycha się do polskiej fantastyki, a te buciory, to niestety ten tłum fanów, którzy nie potrafili powstrzymać się przed jechaniem po fandomitach, którzy to fandomici też się nie mogli powstrzymać przed uszczypliwościami.
Bierz też pod uwagę, że w fandomie nie było dawno takiego hurra-fanostwa. Jedynym przykładem jest Dukaj, który cokolwiek napisze chwalony jest zanim to napisze.
draken powiedział/a,
12 Listopad 2009 @ 11:26
Wszyscy jesteśmy winni.
Nie zmienia to prostego faktu, ze nawet gdyby ta książka wyszła w FS czy Runie i miała namaszczenie fandomu, to i tak bym jej nie przeczytał. Od roku stoi mi na półce Ręka mistrza Kinga. Myślisz, że Darda by z nim wygrał, gdyby mnie naszło na przeczytanie sobie horroru?
nivak powiedział/a,
12 Listopad 2009 @ 11:27
A widzisz, to ciekawą kwestię podniosłeś, bo mnie się książka Dardy skojarzyła ze “Sklepikiem z marzeniami” :D
draken powiedział/a,
20 Listopad 2009 @ 20:51
A ja własnie zakupiłem “Sklepik z marzeniami”… w Biedronce. Za 11.99
Nivak powiedział/a,
23 Listopad 2009 @ 08:37
My tez go jakoś tanio zdobyliśmy :)
Dzwony biją « Czytu… czytu… czytam powiedział/a,
27 Grudzień 2010 @ 15:50
[...] zachęcił mnie krótki opis przedstawiony w czasie spotkania autorskiego na tegorocznym Falkonie. Poza tym miałam dość pozytywne wrażenia po debiutanckiej książce Dardy. Nie śledziłam zbyt specjalnie terminów wydawniczych, ale pamiętam, że zdziwiła mnie [...]