Książka pojawiła się jakiś czas temu, więc można o niej już coś napisać. Przede wszystkim to, że niekoniecznie jest dobra na polskie realia. Przynajmniej nie na te typowe. Bardziej się sprawdzi w dużych miastach. W dużym mieście. Na przykład w Warszawie, gdzie koszulka z ledowym napisem może jedynie ledwo dziwić, a rzucanie złośliwych tekstów nie skończy się od razu rozkwaszonym nosem. Ciekawe jak prezentowałby się amant w ledowej koszulce i marynarce w klubie w… Chełmie. Czy kupując takie ubranie, stałby się bożyszczem wszystkich pań przebywających w tym lokalu? Czy mógłby mieć każdą w toalecie? Intrygujące, ale nie wiem, czy chcę poznać odpowiedź na to pytanie. Bo koszulka to jedno, a fakt lecenia na nią to drugie.
Książka ma swoje plusy. Zwłaszcza kobiety mogą sobie po raz kolejny uświadomić, że mężczyźni nie myślą… wróć! Mogą sobie uświadomić, o czym myślą mężczyźni. Ale książka daje też wejrzenie w to, jak myślą same kobiety i w związku z tym niektóre czytelniczki mogą sobie uporządkować co nieco, uświadomić, jak to jest z tymi dwudziestoma pięcioma punktami, gdzie ostatni oznacza skok do łóżka. Można poznać drobne sztuczki NLP, dowiedzieć się, co oznacza przeczesywanie dłonią włosów i dlaczego ten gość tak krzyczy! Z drugiej strony, jakie muszą zachodzić albo i nie zachodzić procesy myślowe u kobiety, która decyduje się na seks w toalecie klubu?
Zawsze najtrudniej jest zagadać. Książka udowadnia, że zagadanie to sztuka, którą można opanować do perfekcji, na setce kobiet. Na początek. Można się dowiedzieć, że mężczyźni robią z tego wielkiego demona i boją się powiedzieć:
- Masz fajne buty. To McQueen?
Oczywiście nie zerkając w ogóle na nogi rozmówczyni.
Dla mnie przerażający jest fakt, że istnieją również u nas firmy organizujące wyjazdy do ciepłych miejsc i oferujące przede wszystkim naukę podrywu. Dość drogie to wyjazdy i szkolenia, więc uważam je raczej za formę snobistycznego spędzania czasu lub ostatniego krzyku desperacji. Aha, mają też kursy na miejscu. W dużych miastach. W jednym konkretnie. Ale i tak zabawa jest droga.
Na tubce są filmiki ze szkoleń, można też zobaczyć trenera w akcji. To znaczy nie w toalecie, ale jeszcze w barze. Klasyka: wróżenie z dłoni, nabijanie się z innych, gry i psychozabawy. Ale zdaje się, że to działa. Tylko co z tego działania wynika? Autor książki posuwa się jedynie do drugiej randki. Nie jest zwolennikiem szybkiego zaliczania. On woli kobiety zdobywać (i rzucać zapewne też, skoro ciągle o nowych mowa). Nie opisuje, co się dzieje dalej. Daje w tym temacie ogólne wskazówki. Zresztą wiadomo – każdy związek jest inny.
Bardzo podoba mi się nazwa wydawnictwa – Hidari. Prawda, że śliczna nazwa? ^_^
Książka ma plusy i minusy. Ja się przy niej nieźle ubawiłam.
Do nabycia w księgarniach Świata Książki i na ichniej stronie.
Wega powiedział/a,
12 Lipiec 2011 @ 08:09
Książka jest naprawdę zabawna – jeśli oczywiście potraktować ją z odpowiednim dystansem i przymrużeniem oka. Dla panów może być pewnego rodzaju wskazówką, dla pań – ostrzeżeniem, czego się wystrzegać. Także polecam ;)