Kreatywne tłumaczenie

Odwiecznym dylematem tłumacza jest odnalezienie złotego środka między wiernością oryginałowi a czytowalnością tekstu. Spodobał mi się fragment książki Webera Honor królowej i postanowiłam zobaczyć, jak on wygląda w oryginale. Na szczęście cała seria jest dostępna legalnie do przeczytania na tej stronie. Polskim tłumaczem jest Jarosław Koterski. Poniżej w celach porównawczych zamieszczam fragment jego tłumaczenia w towarzystwie mojej wersji i oryginału. Zachęcam do zgadnięcia, które jest które. Poza oryginałem oczywiście ;p

Uprzedzam, że pojawi się trochę brzydkich słów.


Żeby czytelnik nie poczuł się wyrwany z kontekstu, podaję też spis występujących w rozmowie postaci. Zasadniczo rozmowa jest między Hillyardem a Theismanem.

porucznik Al Hillyard, pierwszy oficer Theismana,
dowódca okrętu Theisman, zwany przez podwładnych skipper
kapitan eskadry
dowódca floty Franks

 

* * *

„Skipper,” he said hesitantly, „tell me if I’m out of line, but have you heard anything about what’s happening ground-side?”
„You are out of line!” The lieutenant recoiled, and Theisman grimaced. „Sorry, Al. And, yes, I’ve heard, but-” He slammed a fist explosively into the bulkhead beside him, then jerked to a stop and swung to face his exec.
„There’s not a goddamned thing I can do, Al. If it was up to me, I’d shoot every one of the sons-of-bitches—but don’t you breathe a word of that, even to our people!” He held Hillyard’s eyes fiercely until the exec nodded choppily, then rubbed his face again.
„Jesus, I hate this stinking job! The Captain never figured on this, Al. I know how he’d feel about it, and I made my own position as clear to Franks as I can, but I can’t queer the deal for the Captain when I don’t know how he’d handle it. Besides,” he smiled crookedly, „we don’t have any Marines.”
„Yes, Sir.” Hillyard looked down at the deck, and his mouth worked. „It just makes me feel so . . . dirty.”
„You and me both, Al. You and me both.” Theisman sighed. He started back down the passage, and Hillyard had to half-trot to keep up with him. „When I get home-if I get home-” Theisman muttered savagely, „I’m gonna find whatever Staff puke thought this one up. I don’t care who the bastard is, he’s dog shit when I find him. I didn’t sign up for this kind of garbage, and rank won’t help the son-of-a-bitch in a dark alley!” He broke off and looked sidelong at Hillyard. „You didn’t hear that, Lieutenant,” he said crisply.
„Of course not, Sir.” Hillyard took another few steps and looked back up at his commander. „Want a little help in that alley, Skipper?”

 

* * *

– Skipper – zaczął z wahaniem – może zachowam się niestosownie, ale czy słyszał pan cokolwiek o tym, co dzieje się w bazie?
– Zachował się pan niestosownie! – Porucznik drgnął, a Theisman się skrzywił. – Przepraszam, Al. I tak, słyszałem, ale… – gwałtownie uderzył pięścią w gródź obok, potem nagle się zatrzymał i odwrócił do swojego zastępcy. – Nic, cholera, nie mogę zrobić, Al. Gdyby to ode mnie zależało, odstrzeliłbym każdego skurwysyna… ale o tym ani pary z gęby, nawet naszym!
Przygwoździł Hillyarda spojrzeniem póki zastępca nie skinął krótko, potem ponownie potarł twarz.
– Jezu, nienawidzę tej gównianej roboty! Kapitan nigdy się o tym nie dowiedział, Al. Wiem, jak by się poczuł, a ja wyłuszczyłem moje stanowisko Franksowi tak jasno, jak to było możliwe, ale nie mogę decydować za kapitana, kiedy nie wiem, jak on by postąpił. Poza tym – uśmiechnął się krzywo – nie mamy piechoty morskiej.
– Tak, sir. – Hillyard spojrzał na pokład i wyszeptał: – Przez to czuję się taki… brudny.
– Ja też, Al. Ja też. – Westchnął Theisman.
Ruszył korytarzem, a Hillyard musiał prawie truchtać, żeby dotrzymać mu kroku.
– Kiedy wrócę do domu… jeśli wrócę do domu – Theisman mamrotał groźnie – znajdę tego sztabowca, który rzygnął tym pomysłem. Nie obchodzi mnie, kim jest to bydle, ale będzie psim ścierwem, jak go dorwę. Nie pisałem się na to gówno, a ranga nie pomoże skurwysynowi w ciemnej uliczce. – Przerwał i spojrzał w bok na Hillyarda. – Nie słyszał pan tego, poruczniku – wychrypiał.
– Oczywiście, że nie, sir.
Hillyard przeszedł kilka kroków i spojrzał na dowódcę.
– Nie przyda się panu pomoc w tej uliczce, skipper?

 

* * *

 

– Skipper, to nie moja sprawa, ale słyszał pan, co się wyrabia w bazie?
– To rzeczywiście nie twoja sprawa! – warknął Theisman z taką wściekłością, że porucznik aż się cofnął. – Przepraszam, Al. Słyszałem i cholera mnie trzęsie, bo nic nie mogę zrobić. Nic, kurwa! Gdybym mógł, wystrzelałbym tych skurwysynów kolejno, a nie mam na pokładzie nawet jednego komandosa! Tylko ani słowa na ten temat, zwłaszcza naszym ludziom!
Hillyard przytaknął, a Theisman przetarł twarz, czując obrzydzenie do samego siebie.
– Jak ja nienawidzę tej zasranej roboty i tych pieprzonych zboczeńców! – stwierdził z uczuciem Theisman. – Kapitan się tego nie spodziewał i wiem, że mu się to nie podoba. Powiedziałem Franksowi jasno i wyraźnie, co o tym myślę, ale nie zazdroszczę kapitanowi, tym bardziej że nie mam pojęcia, jak można to załatwić inaczej niż siłą, której nie mamy…
– Nie wiem, sir. – Pierwszy oficer wbił wzrok w pokład. – Może to głupio zabrzmi, sir, ale… czuję się współwinny… i brudny… jak nigdy.
– Ja też. – Theisman westchnął i ruszył korytarzem, a spieszący za nim Hillyard usłyszał, jak mówi do siebie półgłosem:
– Kiedy wrócę… jeżeli wrócę naturalnie, znajdę tego sztabowego kutasa, który to wszystko wymyślił, i tak mu skuję mordę, że chirurg będzie miał pełne ręce roboty przez tydzień! I gówno mnie obchodzi, kim się okaże ten piździelec: nie najmowałem się na oprawcę, a w ciemnej alejce ranga nie ma znaczenia… Pan żeś tego nie słyszał, poruczniku!
– Oczywiście, że nie, sir – zapewnił Hillyard i spytał go po kolejnych dwóch krokach. – A nie trzeba go będzie panu przytrzymać w tej alejce, skipper?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: