Co słychać nad wodą?

Czasem człowiek tak ma, że lubi wiedzieć, co w trawie piszczy. I w tym celu czyta sobie dzieła sztuki typu „Zmierzch” Stephenie Meyer albo sięga po rozlewisko Małgorzaty Kalicińskiej.

Ku memu zdziwieniu okazało się, że nie ma tej autorki wśród zasobów bibliotecznych, a zdawało mi się, że któregoś razu widziałam to nazwisko na półce. Wprawdzie po dokładniejszym zerknięciu na przyporządkowanie rzeczonej półki wyszło mi, że tam powinni stać grzecznie autorzy zagraniczni, ale… W każdym razie nie było.

Zdziwiłam się więc, kiedy na stoliczku z dopiero co oddanymi książkami zobaczyłam trzeci tom serii. Zapytałam panią bibliotekarkę, czy nie ma pierwszego. Zapytałam, bo akurat nie było nikogo innego w okolicy, więc obciach mniejszy, a autorka na tyle znana, że bibliotekarka powinna kojarzyć, biorąc pod uwagę, że chętnie czyta książki i poleca użytkownikom przybytku.

Czytelniczka w podeszłym wieku: A to dobre jest?
Bibliotekarka: To fantastyka.

Domyślam się, że chodziło o „Inne pieśni”, które właśnie wtedy oddałam i wylądowały na sławnym stoliczku. A że wyglądają tak niefantastycznie… Poza tym Dukaj oczywiście nie stoi w dziale Fantastyka.

Z drugiej strony pani bibliotekarka przypomniała mi o Borysie Akuninie, którego chwali agrafek. Fakt, że wtedy akurat komu innemu polecała, ale ta osoba nie skusiła się, a ja potem zawinęłam tom pierwszy (Bibliotekarka: Tak, można czytać pojedynczo, bo to niepołączone ze sobą historie.), następnym razem tom kolejny. Na wiele szaleństw nie ma miejsca, bo są tylko trzy. Dobrze przynajmniej, że trzy kolejne.

Bibliotekarka na moje pytanie o Kalicińską stwierdziła dość pokrętnie, że pierwszy tom, to przecież wszyscy… coś-tam, coś-tam. Hmm… znaczy, że ja go mam, przeczytałam i o tym nie pamiętam? Ale potem powiedziała, że da mi drugi tom, który chronologicznie jest pierwszy, bo tam jest o matce bohaterki pierwszego tomu, a trzeci tom to kontynuacja pierwszego, więc drugi można spokojnie czytać. Mogła mi tak jeszcze długo tłumaczyć, bo ja nie miałam zielonego pojęcia, co jest w pierwszym, drugim i trzecim tomie, że o ewentualnych kontynuacjach nie wspomnę. Wyciągnęła więc drugi tom z biurka i mi go wypożyczyła. Nie wiem, co on tam robił. Pewnie odpoczywał po nawale czytelniczym. Widać, że zmęczony życiem. Ale miło mi, że pani bibliotekarka mi go wytrzasnęła spod ziemi. Powiedziała przy tym, że ona raczej za taką literaturą nie przepada, ale ta książka akurat jej się podoba.

Tym sposobem „Powroty nad rozlewiskiem” stały się pierwszą lekturą z trzech wypożyczonych tytułów. Książkę przeczytałam dość szybko, zawiedziona, że jest z błędem w składzie, bo część stron się powtarzała, a tam akurat miało miejsce poskramianie złośnika, ale tak czy inaczej poszło szybko. Oczywiście nasunęła mi się myśl, że to taka książka kucharska z fabułą, bo jak to wygląda, że w trakcie lektury człowiek natrafia na w miarę dokładne przepisy na przetwory, ciasta, chleby i tym podobne potrawy. Ale nie szkodzi. Daje to jakiś wgląd w to, jak się kiedyś gotowało i jak bardzo człowiek poszedł teraz na łatwiznę. Książka ma jednak swoje dwa minusy. Jeden jest ściśle uwarunkowany przez moje doświadczenia życiowe (fajnie to brzmi), więc ten element pominę. Drugi sprawił, że lektura mnie zawiodła. Wychodzi na to, że jednak jestem więźniem fabuły. Kiedy czytam książkę, spodziewam się, że autor chce mnie zaprowadzić do jakiegoś konkretnego celu fabularnego. Kalicińska poprowadziła mnie przez życie bohaterki, jej rodziców, rodzeństwo, znajomych, ale celu fabularnego nie osiągnęła. W sumie powinnam się spodziewać tego po książce stanowiącej swego rodzaju biografię. Bo jaki jest cel w życiu oprócz życia? Nic nie ma o ratowaniu świata, walce ze złem i tym podobnych fanaberiach fabularnych. Tak więc w tym miejscu fabuła mnie zawiodła. (Trochę to przypomina bezpointowość „Balzakiany” Jacka Dehnela.)

I tyle. Kolejnych tomów czytać nie będę. Nie jestem aż tak głodna czyjegoś życia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: