Dom z niespodzianką

Książka Marty Kisiel to przyjemne czytadełko, którego założenia podobają mi się dlatego, że są mi bliskie. Znaczy chęć wyniesienia się do jakiegoś tajemniczego, ale całkiem fajnego domu na wsi z pięćdziesiątym szóstym stopniem odśnieżania.

Ale tam jest daleko do sklepu, do lekarza i ogólnie jakoś tak… samotnie.

Książka opowiada o losach przed-debiutującego pisarza, który niespodziewanie, będąc mieszczuchem, odziedziczył dom na wsi. Oczywiście okazuje się, że nie jest to taki zwyczajny dom. Pisarz jest już bardziej zwyczajny.

Po książce nie ma co się spodziewać głębokich treści, bo przecież przyjaźń i miłość nie są już głębokie. Ewentualnie wymagają jakiegoś innego sposobu pisania o nich, żeby stać się głębokimi. Odnoszę wrażenie, że Marta Kisiel nie stawiała jednak na takie podejście. Powieść to czysta rozrywka, która ma za zadanie dostarczyć sporej dawki śmiechu. I dość dobrze jej idzie, zarówno powieści, jak i autorce. Albo na odwrót.

Tu będą spoilery ^_^

Domyślam się, że jestem specyficznym czytelnikiem. Zasadniczo tak, jak każdy czytelnik. Moja uwaga wędruje w różne kierunki, niekoniecznie tam, gdzie chciałby skierować mnie autor. Mamy spotlight na mieszczucha trafiającego do domu, który ewidentnie wymaga remontu, a ja co? Zamiast zastanawiać się nad dylematami bohatera dotyczącymi wykombinowania, jak by się tu pozbyć niewygodnego spadku, ja się zastanawiam, dlaczego mieszczuch nie zachwyca się przyrodą (poza ciemnością, ciszą i mieszkańcami domu, ale w ostatnim przypadku trudno mówić o zachwycie, dominują raczej inne uczucia). Bo bohater wcale nie zachwyca się okolicą. Przyjmuje ją jako stały element tła i koniec. Jakieś ptaki? Jakieś fajne miejsca w lesie? Nie. On nie ma czasu na takie drobiazgi (por. Stefan Darda „Dom na Wyrębach” :D) ponieważ zajmuje się czymś innym – pisze. Ma nawet agentkę, mimo że jest debiutującym autorem. Agentka jest krwiożercza i domaga się ciągle, żeby nieznany autor pisał i pisał. Pomijając tę drobną nielogiczność w kwestii realiów, to przyznaję bez bicia, że bohater mi się nie podoba.

Ależ, ależ, dlaczego nielogiczność? Otóż że dlatego, iż „Dożywocie” bazuje na tym, że świat jest realny, z wyjątkiem mieszkańców Lichotki. To ten dom. W związku z tym trudno mi przejść nad wspomnianym wyżej szczegółem do porządku dziennego. Razi i cóż na to poradzę.

Niestety im dalej w las, tym bardziej się zastanawiałam, o czym jest ta książka. Miało być lekko i zabawnie, a wyszło różnie. Nierówna to książka. Bohater najpierw chce spadku, potem go nie chce, a następnie się miota, jeszcze później dochodzi do wniosku, że jednak fajnie mu z nowymi kumplami i ukochaną. Rozumiem, taki Entwicklungsroman. Nadal jednak nierówny. Nie przywiązałam się do bohatera, a on nie przywiązał się do miejsca, zwłaszcza że tak bezproblemowo dał się na koniec przeflancować. Ja rozumiem, że jednym z przesłań jest, że dom to zamieszkujący go ludzie i inne istoty inteligentne, ale w jakiś sposób nie czuję się przekonana. Po to autorka najpierw stworzyła mit wieloletniej Lichotki, żeby go potem tak po prostu zburzyć? Żadnego tworzenia od zera? Uciekamy z podkulonym ogonkiem?

Główny mój problem z tą książką, to fakt, że nie potrafię się wczuć w bohatera. I tyle. Ktoś inny potrafi i zapewne w związku z tym książka bardziej mu się spodoba. I już. Zobaczę, co jeszcze napisze Marta Kisiel. Kiedy już znajdzie czas, żeby pisać, oczywiście ;)

 

DOPISEK 14.04.2011: Czasem tak jest, że po jakimś czasie sięga się po daną książkę z jakiegoś, bliżej nieokreślonego powodu. Sięgnęłam po książkę Marty Kisiel i okazało się, że jestem w stanie przeczytać tylko pierwszy rozdział i kawałek. Dalej się nie da. Ale przyznaję, że spodziewałam się tego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: