Archive for Lipiec, 2012

Najbrzydsza kobieta świata

Margrit Schriber "Paskudna dziewczyna"„Paskudna dziewczyna” Margrit Schriber to książka krótka, ale treściwa. Zawiera w sobie trzy historie życia, a każda z nich jest na swój sposób poruszająca.

Jest tytułowa paskudna dziewczyna, czyli kobieta-małpa, czyli Julia Pastrana. Była bohaterką siedemnastowiecznej Europy, ale dziwne to bohaterstwo, bo przede wszystkim ją wyśmiewano z powodu wyglądu, bano się jej, a zachowanie zwykle dla zwyczajnej kobiety wywoływało olbrzymie zaskoczenie czy zachwyt. Drugą bohaterką jest śliczna dziewczynka z Alp, która na zasadzie kontrastu miała podkreślać brzydotę Julii. Trzecia perspektywa należy do opiekuna przytułku dla biednych, gdzie kończy się historia jednej z bohaterek.

Powieść spodobała mi się nie dlatego, że uzupełnienia wiedzę o zjawisku jakim było pokazywanie dziwolągów. Czytanie o trudnym życiu tych ludzi wcale nie należy do przyjemności. Przynajmniej w moim odczuciu. Książka podoba mi się, bo koncentruje się na emocjach i dodatkowo prowadzona jest w ciekawy sposób. Przede wszystkim autorka na początku nie opisuje ogólnej sytuacji. Czytelnik ma za zadanie wejść w historię i dać się ponieść. Tłumaczka też nie ułatwia za bardzo, chociaż na końcu książki wyjaśnia kilka kwestii ;) Zachowany jest oryginalny językowy klimat powieści o tyle, o ile możliwe jest ukazanie wielonarodowego dziedzictwa Szwajcarii. Oznacza to słowa francuskie, włoskie, czasem niemieckie. Czy nie zaciemnia to odbioru powieści? Nie mnie to oceniać ^_^

Szczególnie interesująca jest relacja między Julią a Rózią zaczynająca się od strachu, a przeradzająca się – dość standardowo w sumie – we współczucie i przyjaźń. Rózia początkowo jak większość ludzi uważa, że Julia jest zwierzęciem, nieobliczalną bestią. Poddała się strachowi przed nieznanym i słowom menadżera kobiety-małpy. Dopiero z czasem poznaje tajemnicę – Julia jest młodą kobietą, która ma swoje pragnienia, marzenia. Jak Rózia zresztą też. Ciekawym zabiegiem narracyjnym jest umieszczenie fragmentu tych niespełnialnych życzeń niczym refrenu w kilku miejscach powieści. Fakt, że za każdy razem napisane są tymi samymi słowami podkreśla niemożliwość ich realizacji.

Jaka w tym wszystkim jest rola opiekuna przytułku dla biednych? Oswajająca ;)

Morał powieści: żyj tak, żeby mieć co przyjemnie wspominać ^_^

Albo coś w tym stylu.

Reklamy

Comments (1) »

Czarne ziarnko piasku w oku Kaja

Iwona Michałowska-Gabrych - Czarny piasekAutorkę powieści znałam do tej pory jedynie z nicka i jako tłumaczkę. Czytałam jedną powieść i jedno opowiadanie, które tłumaczyła, a ma ich na swoim koncie zdecydowanie więcej. To tylko ja tak dziwnie trafiam. Okazało się jednak, że jest również autorką, o czym uprzejmie poinformował mnie Fantasta. Dlatego nie dziwi mnie wcale fakt, że kiedy przeczytałam na Katedrze informację o tym, że autorka umieszcza na swojej stronie powieść, bardziej zainteresowałam się częścią „powieść” niż nazwiskiem. Po wdepnięciu na linkę, okazało się, że trafiłam na znanego mi bloga. Cóż było zrobić? Postanowiłam sprawdzić, czy przypadkiem mój telefon nadaje się do czytania e-booków i w ramach eksperymentów wykorzystałam książkę Iwony Michałowskiej-Gabrych.

No więc nie nadaje się. Telefon. Do czytania e-booków.

„Czarny piasek” nadczytałam. A potem przeczytałam w trybie przyspieszonym. Niestety jestem bardzo złym czytelnikiem. Za szybko czytam, przeskakuję po słowach, gubię imiona. Nie wszystko rozumiem. Ale nie szkodzi – książka czyta się bardzo dobrze ^_^* Owszem, na początku przydałaby się pomocna dłoń redaktora, ale wystarczy zagłębić się w chaos, a wszystko zacznie wskakiwać na swoje miejsce. Chaos wynika z faktu użycia różnych perspektyw w narracji. Nie rozumiem jednej z nich, ale absolutnie nie przeszkadzało mi to czytać książkę z zainteresowaniem.

Główny bohater należy do tych, którzy raczej nie przypadają do gustu. Z problemami, podejrzany i na dodatek… nauczyciel. I właśnie ktoś taki trafia na wątek fantastyczny. Ponieważ sam jest człowiekiem dziwnym, po jakimś czasie daje się do pewnego stopnia przekonać, że dzieje się coś niezwykłego. Chociażby dlatego, że zainteresowała się nim piękna kobieta. A tak w ogóle chodzi o uratowanie świata. Oczywiście. Na szczęście ratowanie nie odbywa się w sposób nachalny, a poprzez całkiem przyziemne rozwikłanie zagadki z przeszłości, a potem mniej przyziemne odkrycie, na czym polega nowa „zabawa” młodzieży szkolnej. Albo na odwrót, albo jedno i drugie jednocześnie.

Książka mnie zaskoczyła. Wciągnęła, mimo że początkowo miałam skojarzenie z opowiadaniem Jarosława Grzędowicza „Zegarmistrz i łowca motyli”**. Oraz opowiadaniem „Złoto”, którego autorka nie może znać, bo jest moje i nie zostało upublicznione ^_^ Skojarzenia niestety sprawiają, że początek powieści wydaje się wyświechtany, często używany i w ogóle nieoryginalny. Prawda jest jednak taka, że autorka wszystko ma dokładnie przemyślane i ramy powieści (w tym postać/idea zegarmistrza) pozwalają na to, żeby… napisać kilka innych powieści w światach równoległych lub rozgrywające się na zupełnie innych światach. Sprytne, bardzo sprytne ^_^

Bardzo lubię, kiedy autor wierzy w moją inteligencję i nie tłumaczy wszystkiego, o czym wspominają bohaterowie. Dlatego wielki plus dla autorki.*** Nawet jeśli nie wszystko wyłapałam, czy zrozumiałam.

Gatunkowo powieść jest fantastyką. Albo kryminałem medycznym? Science fiction? Trochę horrorem? Z pewnością jest niepokojąca i w związku z tym zmuszająca do dalszej lektury. Szkoda, że „Czarny piasek” nie został przetrzepany przez profesjonalnego redaktora, ale wolę go w tej formie niż nie czytać w ogóle.

Kiedy kolejna książka? ^_^

*W tym momencie autorka w ciemnym kątku zwija się w precelek i pochlipuje w samotności. Toż to największa obelga, napisać, że książka dobrze się czytała XD

**Skojarzenie z opowiadaniem Grzędowicza jest bardzo luźne.

***I minus dla Krzysztofa Kotowskiego oraz Darka Domagalskiego.

Leave a comment »

E-booki

Bardzo lubię, kiedy na rynku pojawia się kilku graczy, bo dzięki temu ja mam większy wybór, a konkurencja walczy o moją uwagę. W ten sposób jeden ze sklepów zawalczył o moje logowane się, a zawsze przychodzi mi to z ciężkim sercem. Nie ogarniam już wszystkich miejsc w sieci, w których jestem zarejestrowana. To znaczy tak konkretnie to nie ogarniam tylko jednego z nich, nie pamiętam co to była za strona i czasem odnoszę wrażenie, że coś mi umknęło.

Skusiłam się na promocję. Nad książką zastanawiałam się już od dawna, gdzieś tak od roku chyba, kiedy usłyszałam fragment w radiowej Trójce. Zaintrygowało mnie przedzieranie się przez jesienny i wieczorny las w kierunku leśniczówki. Zlokalizowanie tytułu było proste, bo wpada w pamięć, nazwisko autora już mniej, ale ponieważ tytuł był jednosłowny, a wydawca mi znany, więc nawet dla niezbyt wprawnego nurka guglowego żaden kłopot. To był „Drwal” Michała Witkowskiego. Podobno autor jest znany. Być może. To pierwsza moja styczność z jego literaturą. Chwilowo utknęłam w połowie. Dokończę, ale dopiero wtedy, gdy minie mi złość na autora za zmianę bohatera ;p Promocję tak naprawdę podsunął mi nosiwoda, ale to detal.

Od „Drwala” się zaczęło. Teraz moje Calibre mnie nienawidzi albo kocha, zależnie od tego, czy lubi mieć dużo książek w bibliotece. Bo tak na prawdę to wcale nie ma ich tam tak dużo, ale lista i tak ładnie wygląda. I straszy, bo tytuły do spółki z autorami krzyczą, żeby to właśnie je i ich czytać. Już! W tej chwili! Teraz ja! Do „Drwala” dołączyły książki w promocji kolejnej, i kolejnej, a potem fragmenty. Prawie zapomniałam – dołączyła też powieść mutant :)

„Drwala” nie skończyłam. Za to w międzyczasie przeczytałam kilka innych książek, część w wersji cyfrowej, część w papierowej. Jedna i druga wersja ma swoje plusy i minusy.

Być może w odległej przyszłości kupię czytnik, ale póki co moje urządzenie wielofunkcyjne świetnie się spisuje. A półek na papierowe książki wciąż za mało. I pytania typu: czy 80cm półki wystarczy na książki z Fabryki Słów? Nie. To może 120cm? Też nie  o_O  Ale na 120 i 80 chwilowo chyba się mieści. Chwilowo, bo jeszcze nie wszystkie książki rozpakowane!!!!111oneonejeden

E-booki się mieszczą ^_^

Leave a comment »