Posts tagged Fabryka Słów

E-booki

Bardzo lubię, kiedy na rynku pojawia się kilku graczy, bo dzięki temu ja mam większy wybór, a konkurencja walczy o moją uwagę. W ten sposób jeden ze sklepów zawalczył o moje logowane się, a zawsze przychodzi mi to z ciężkim sercem. Nie ogarniam już wszystkich miejsc w sieci, w których jestem zarejestrowana. To znaczy tak konkretnie to nie ogarniam tylko jednego z nich, nie pamiętam co to była za strona i czasem odnoszę wrażenie, że coś mi umknęło.

Skusiłam się na promocję. Nad książką zastanawiałam się już od dawna, gdzieś tak od roku chyba, kiedy usłyszałam fragment w radiowej Trójce. Zaintrygowało mnie przedzieranie się przez jesienny i wieczorny las w kierunku leśniczówki. Zlokalizowanie tytułu było proste, bo wpada w pamięć, nazwisko autora już mniej, ale ponieważ tytuł był jednosłowny, a wydawca mi znany, więc nawet dla niezbyt wprawnego nurka guglowego żaden kłopot. To był „Drwal” Michała Witkowskiego. Podobno autor jest znany. Być może. To pierwsza moja styczność z jego literaturą. Chwilowo utknęłam w połowie. Dokończę, ale dopiero wtedy, gdy minie mi złość na autora za zmianę bohatera ;p Promocję tak naprawdę podsunął mi nosiwoda, ale to detal.

Od „Drwala” się zaczęło. Teraz moje Calibre mnie nienawidzi albo kocha, zależnie od tego, czy lubi mieć dużo książek w bibliotece. Bo tak na prawdę to wcale nie ma ich tam tak dużo, ale lista i tak ładnie wygląda. I straszy, bo tytuły do spółki z autorami krzyczą, żeby to właśnie je i ich czytać. Już! W tej chwili! Teraz ja! Do „Drwala” dołączyły książki w promocji kolejnej, i kolejnej, a potem fragmenty. Prawie zapomniałam – dołączyła też powieść mutant :)

„Drwala” nie skończyłam. Za to w międzyczasie przeczytałam kilka innych książek, część w wersji cyfrowej, część w papierowej. Jedna i druga wersja ma swoje plusy i minusy.

Być może w odległej przyszłości kupię czytnik, ale póki co moje urządzenie wielofunkcyjne świetnie się spisuje. A półek na papierowe książki wciąż za mało. I pytania typu: czy 80cm półki wystarczy na książki z Fabryki Słów? Nie. To może 120cm? Też nie  o_O  Ale na 120 i 80 chwilowo chyba się mieści. Chwilowo, bo jeszcze nie wszystkie książki rozpakowane!!!!111oneonejeden

E-booki się mieszczą ^_^

Leave a comment »

Diablo III Zakon

Fragment 1

To miło, że wydawcy pozwalają poczytać fragmenty książek. Już zdarzyło mi się kupić dany tytuł, bo spodobał się właśnie kawałek. Czasem jest jednak tak, że z premedytacją nie czytam, bo i tak kupię. Właśnie w ten sposób zrobiłam w przypadku „Silentium universi” Darka Domagalskiego, w ten sposób traktuję Szostaka. Bo kiedyś kupię.

Z adaptacjami, książkami „umieszczonymi w” mam ogólnie problem polegający na niechęci. Ale staram się i dzięki temu przeczytałam „Zemstę sithów”. Była lepsza niż film, w sensie takim, że więcej wyjaśniała, zwłaszcza w kwestii przejścia z jasności w cień. Biorąc to pod uwagę, nic dziwnego, że z podejrzliwością spoglądałam na „Diablo III Zakon” Nate’a Kenyona. I w związku z tym miło, że można przeczytać prawie stustronicowy fragment w wersji ebookowej.

Na chwilę obecną jest to mój ulubiony format czytania ^_^ Szczególnie, jeśli w różnego rodzaju akcjach można otrzymać książki za darmo =^_^=

Diablo

Diablo każdy zna, a jeśli nie zna, to mógłby się ogarnąć i poznać. Przeszłam pierwszą część (nie wiem, ile razy, ale więcej niż… dziesięć? wiem, wiem, są lepsi ode mnie i przeszli niezliczoną ilość razy), przeszłam drugą część (dwa razy, bo wkurzał mnie system zapisu gry), w trzecią część raczej za szybko nie pogram, bo komputer zrobi mi rzęziu, rzęziu. Poza tym czasu brak. Na Mass Effect 3 też brak czasu, na księciunia brak czasu… Może kiedyś~~

Kto już się ogarnął, zna Diablo i jeszcze dodatkowo sięgnie po książkę fragment książki „Diablo III Zakon” spotka znajomych bohaterów… w zasadzie to jednego… dwoje. Autor pokazuje jak wydarzenia z Tristram wpłynęły na tę dwójkę, ze wspomnień dowiadujemy się, co spotkało pozostałych. To wszystko nadaje realności całej historii, bo przecież logiczne, że bliskie spotkania z demonami musiały mieć wpływ na zdrowie psychiczne. Wysłanie przyjaciela w podróż do podziemi również musiało się odbić na sumieniu bohatera.

Deckard Cain, ostatni z horadrimów

Życie nie oszczędzało Caina. Dziecięciem będąc nie wierzył, że demony istnieją, a na starość musiał zdecydowanie przeciw nim wystąpić. Albo wesprzeć bohatera, który czynnie wystąpił przeciwko Diablo. Cóż z tego, skoro nawet drugie podejście nie pokonało Zła*. Czas mijał dalej, Deckard nie robił się młodszy, a tutaj przepowiednie horadrimów sugerują, że musi jeszcze coś zrobić.

Narracja w książce prowadzona jest z różnych perspektyw. Czasem jest to Cain, czasem prawie jakby młody paladyn, czasem dziewczę. Dzięki temu można dokładniej poznać świat przedstawiony i relacje między bohaterami. Nie jest to jednak narracja pierwszoosobowa. Jest za to przezroczysta – nie ma udziwnień typu dialekt czy inna stylizacja językowa. Świat przedstawiony jest tak, że osoby, które jednak się wyłamały i nie zagrały w Diablo, nie powinny mieć żadnego problemu z wczuciem się w atmosferę. Wydarzenia minione pojawiają się we wspomnieniach Caina, jednak nie jest to dokładna kalka pierwszej części gry, dlatego zdecydowanie przyjemniej się to czyta osobie, która jak ja, jednak grała.

Fragment 2

To miło, że choć Fabryka Słów nie wyda całej książki w formie ebooka, wypuściła w świat tak obszerny fragment powieści. Dzięki temu wiem, że znów nie jestem targetem.

*pamiętajcie, to jest Zło pisane wielką literą ^_^

Leave a comment »