Archive for Listopad, 2009

Niby Pustki, ale…

Radio Centrum nie raz było niezamierzenie zabawne, ale czasem się przydaje. Na przykład informując o wydarzeniach kulturalnych w okolicach.

W radiu pojawiło się co niżej następuje i mi się to spodobało.

Pustki Jakżesz ja się uspokoję

Reklamy

2 Komentarze »

Horror

Horror zaczął się od tego, że książka wyskoczyła nie wiadomo skąd. Zajęła wysokie pozycje w konkursach, nie wiadomo dlaczego. A napisał ją nie wiadomo kto. Ktoś… z zewnątrz. Fandomici książkę zjechali. I w tej chwili pojawiały się opinie fanów autora, którzy fandomitom zarzucają wszystko co najgorsze. Też w zasadzie nie wiadomo, skąd się wzięli ci fani.

A ja tę książkę przeczytałam ^_^ Najpierw patrzyłam na nią z ukosa, żeby sobie nie myślała. Potem zaczęłam ją czytać i… okazało się, że wciąga, wsysa i ogólnie jest dobrą książką.

Domyślam się dlaczego w fandomie się nie spodobała. Poza oczywiście zamknięciem fandomu, niechęcią spowodowaną nagłym pojawieniem się książki znikąd, tłumów fanów i takich tam uprzedzeń. Książka pisana jest powoli, klimat się tworzy, że tak napiszę. Nie ma stosów trupów, nie ma flaków zwisających z drzew, ani rozsypanych gałek ocznych. Jest za to dom na odludziu, który został kupiony przez mieszczucha. Nie, dom raczej nie jest nawiedzony. Chociaż oczywiście „nawiedzenie” można różnie definiować i w sumie, to on był nawiedzony, mimo że nie był. Przy czym zauważam po raz kolejny, że topos domu jako ostoi bezpieczeństwa został złamany. Pierwszy raz widziałam to na taką skalę w Klątwie. Można uznać, że Ring też ma w tej kwestii coś do powiedzenia. To już nawet tradycyjne wampiry chowają się przy nawiedzeniu Domu na Wyrębach.

Lubię taki powolnie narastający klimat. Wszystkie te zwykłe czynności związane z codziennym życiem. Na dodatek w połączeniu z hobby głównego bohatera atmosfera książki skojarzyła mi się z nastrojem w Lecie leśnych ludzi Marii Rodziewiczówny. A nie każdy to lubi, więc… książka nie wszystkim się spodobała. I tyle.

Kiedy czytałam książkę miałam wrażenie, że brakuje u bohatera przemyśleń typu „Ale dlaczego ja? Przecież ja nic nie zrobiłem.” Nie ma tak dobrze. Uznaję wszystko co mu się przytrafiło za karę za to, że zdradzał żonę :D I niech się nie tłumaczy głupio, że to małżeństwo i tak było już niebyłe od kilku lat ;p Phi! Trzeba się było rozwieść, a nie takie tam. Wygodniś jeden.

Autorowi mogę zarzucić, że w dramatycznych momentach nie czuć dramatyzmu. I pech chciał, że właśnie ten moment wybrał wydawca na fragment do poczytania na stronie. Główny straszący wątek zostaje dokładnie wyjaśniony i brzmi naiwnie, ale no cóż… to debiut. Ale liczę na to, że w kolejnej, już zapowiadanej książce autorowi pójdzie jeszcze lepiej. 

Nie, nie twierdzę, że Dom na Wyrębach Stefana Dardy jest książką genialną, ale z pewnością taką, która na spokojnie mogła konkurować z Kameleonem Rafała Kosika, o!

15 Komentarzy »