Najbrzydsza kobieta świata

Margrit Schriber "Paskudna dziewczyna"„Paskudna dziewczyna” Margrit Schriber to książka krótka, ale treściwa. Zawiera w sobie trzy historie życia, a każda z nich jest na swój sposób poruszająca.

Jest tytułowa paskudna dziewczyna, czyli kobieta-małpa, czyli Julia Pastrana. Była bohaterką siedemnastowiecznej Europy, ale dziwne to bohaterstwo, bo przede wszystkim ją wyśmiewano z powodu wyglądu, bano się jej, a zachowanie zwykle dla zwyczajnej kobiety wywoływało olbrzymie zaskoczenie czy zachwyt. Drugą bohaterką jest śliczna dziewczynka z Alp, która na zasadzie kontrastu miała podkreślać brzydotę Julii. Trzecia perspektywa należy do opiekuna przytułku dla biednych, gdzie kończy się historia jednej z bohaterek.

Powieść spodobała mi się nie dlatego, że uzupełnienia wiedzę o zjawisku jakim było pokazywanie dziwolągów. Czytanie o trudnym życiu tych ludzi wcale nie należy do przyjemności. Przynajmniej w moim odczuciu. Książka podoba mi się, bo koncentruje się na emocjach i dodatkowo prowadzona jest w ciekawy sposób. Przede wszystkim autorka na początku nie opisuje ogólnej sytuacji. Czytelnik ma za zadanie wejść w historię i dać się ponieść. Tłumaczka też nie ułatwia za bardzo, chociaż na końcu książki wyjaśnia kilka kwestii ;) Zachowany jest oryginalny językowy klimat powieści o tyle, o ile możliwe jest ukazanie wielonarodowego dziedzictwa Szwajcarii. Oznacza to słowa francuskie, włoskie, czasem niemieckie. Czy nie zaciemnia to odbioru powieści? Nie mnie to oceniać ^_^

Szczególnie interesująca jest relacja między Julią a Rózią zaczynająca się od strachu, a przeradzająca się – dość standardowo w sumie – we współczucie i przyjaźń. Rózia początkowo jak większość ludzi uważa, że Julia jest zwierzęciem, nieobliczalną bestią. Poddała się strachowi przed nieznanym i słowom menadżera kobiety-małpy. Dopiero z czasem poznaje tajemnicę – Julia jest młodą kobietą, która ma swoje pragnienia, marzenia. Jak Rózia zresztą też. Ciekawym zabiegiem narracyjnym jest umieszczenie fragmentu tych niespełnialnych życzeń niczym refrenu w kilku miejscach powieści. Fakt, że za każdy razem napisane są tymi samymi słowami podkreśla niemożliwość ich realizacji.

Jaka w tym wszystkim jest rola opiekuna przytułku dla biednych? Oswajająca ;)

Morał powieści: żyj tak, żeby mieć co przyjemnie wspominać ^_^

Albo coś w tym stylu.

Advertisements

1 Response so far »

  1. 1

    Sam nie wiem. Jako recenzja mnie nie zachęciła


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: